Jesteś tutaj

ORP Sęp - w cieniu słynnego bliźniaka

3 grudnia 1964 roku na ORP Sęp w trakcie ćwiczeń na Bałtyku zginęło 8 marynarzy.

W wyniku uchybień podczas ładowania akumulatorów o 19.22 doszło do wybuchu. W odkształconym przez wybuch przedziale drugim, w którym wybuchł pożar, zablokowały się włazy - Uwięzieni zostali starsi bosmani: Henryk Kalinowski, Czesław Wawrzyniak, bosmanmaci: Edward Zajt, Jan Zaprzałka, maci: Piotr Cellary, Jan Motyl, Józef Kasiński, Alfred Wrodarczyk. Na okręcie nie było palników acetylenowych, którymi można by było odciąć pokrywy włazów od zawiasów. Odkręcenie śrub mocujących pokrywy było możliwe tylko od wewnątrz przedziału - kluczem nasadkowym, którego akurat w środku nie było. Przy użyciu młotów udało się nieco uchylić właz od strony przedziału trzeciego i główny mechanik podał podoficerowi klucz, ale ten wykrzyknął tylko ...nie da rady!.. Palę się!.. Dowódca okrętu rozkazał zamknąć przedział, by zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia. Pożar ugaszono dopiero po prawie 24 godzinach już w świnoujskim porcie. Po otwarciu włazów znaleziono zwęglone zwłoki.

 

 

 

ORP Sęp - w odróżnieniu od swego słynnego bliźniaka Orła - nie miał sławnej karty bojowej. 17 września 1939 został  internowany w Szwecji i tam na jeziorze nieopodal Sztokholmu przeczekał II wojnę światową. Istniały plany porwania okrętu ale po pierwsze Szwedzi, znający historię ucieczki Orła z Tallina i obawiający się o swoją neutralność, skutecznie rozbroili polskie okręty (poza Sępem internowane były jeszcze ORP Żbik i ORP Ryś). Po drugie zaś  oponowali Brytyjczycy - ich najważniejszym argumentem było, że gdyby ucieczka się powiodła, mogłaby być pretekstem do napaści Niemiec na Szwecję.

Szwecja była wyraźnie pechowym państwem dla ORP Sęp.  Już po wojnie, podczas  rutynowego patrolu wiosną 1951 roku mat Marian Kowal zażartował, że dobrze byłoby wyskoczyć do Szwecji na dziewczyny. Dowcip wzbudził salwy śmiechu. Nieszczęsnym dla Kowala zbiegiem okoliczności  wkrótce potem 1 sierpnia 1951 członek załogi  okrętu hydrograficznego ORP Żuraw starszy marynarz Henryk Barańczak  porwał swoją jednostkę do Szwecji. 12 członków załogi  Żurawia poprosiło o azyl, natomiast pozostali marynarze, którzy wraz z okrętem wrócili do kraju zostali poddani procesom sądowym  w efekcie których zapadły wyroki śmierci, na szczęście niewykonane. Ucieczka Żurawia była jednak wyraźną porażką Informacji Wojskowej - wymagała więc stosownej rekompensaty (czytaj: zemsty). Donos o dowcipie Kowala stał się kanwą kolejnego procesu w wyniku którego siedmiu marynarzy ORP Sęp - oskarżonych o spisek - otrzymało kary 15 lat więzienia, zaś sam mat Marian Kowal został skazany na śmierć. Ojciec marynarza napisał prośbę do prezydenta Bolesława Bieruta, w odpowiedzi dostał list z zawiadomieniem, że wyrok wykonano. Rodzinie nie wydano ciała. Przekazano je gdańskiej Akademii Medycznej, a pozostałą garstkę kości zakopano w bezimiennym grobie. Wiadomo, że marynarze podczas śledztwa - prowadzili je oficerowie Informacji Wojskowej  major Eugeniusz Niedzielin i kapitan Mikołaj Kulik- byli torturowani.

Działania mające na celu eksterminację starych marynarzy były - wydaje się - wpisane w działania komunistycznych  władz wojskowych. W internecie można znaleźć opowieść - z trzeciej niestety ręki - o próbie zatopienia ORP Sęp przez polskie i radzieckie okręty pod koniec lat 40. http://wmeritum.pl/historyk-eu-tajemnica-orp-sep/25092. Nieudokumentowaną niestety.

ORP Sęp miał też na koncie epizod artystyczny. W 1958 roku w filmie Leonarda Buczkowskiego  "Orzeł" zagrał swego słynnego bliźniaka. Jednym z większych problemów realizacyjnych było zanurzanie okrętu. Główny mechanik Sępa Stanisław Wielebski podsunął pomysł by szwenkier Zdzisław Parylak siadł na krzesełku zamontowanym na szczycie najwyższego masztu, cztery metry nad kioskiem. Kamera miała pozostać nad wodą, filmując moment, w którym ogromny kadłub znika w morzu. Operator Seweryn Kruszyński nie chciał się na to zgodzić, bojąc się o sprzęt. W końcu ustalono, że jeśli szwenkier zamoczy choćby nogawkę, to załoga stawia skrzynkę wódki. Jeśli pozostanie suchy - wódkę fundują filmowcy. Wódkę wypito, a  przeszła do historii polskiego kina.

Ps. Latem 1970 roku zwiedzałem statkiem port gdyński. Przy kei portu wojennego był przycumowany ORP Sęp. Przewodniczka słowem nie wspomniała, że już od roku był on przeznaczony na złom.

 

Wykorzystałem: http://www.newsweek.pl/historia/w-cieniu-orla,35353,1,1.html; http://www.orzel.one.pl/articles.php?article_id=67; http://www.orzel.one.pl/articles.php?article_id=68; http://www.rp.pl/artykul/696064-Historia--ORP-Zuraw-ucieka-z-PRL-do-Szwe...