Jesteś tutaj

xxxxxxxxxxxxxx

5,00 zł
SKU:
137

Nota biograficzna

Halina Liberadzka - Kozak to aktualna emerytka. Całe jej życie związane było ze sztuką. Otrzymała gruntowne wykształcenie, do pracy instruktorskiej z amatorami. Największe osiągnięcia, uzyskała w tańcu nowoczesnym. Nagła choroba, przerwała jej karierę zawodową. Do tego czasu została zauważona przez wojewodę rzeszowskiego, który nagrodził jej pracę oraz zaangażowanie, nadając jej tytuł „Zasłużony dla województwa rzeszowskiego, na niwie kulturalno – oświatowej, propagując kulturę taneczną”. Było to w 1983 roku.
Od 8 lat pisze prozę, jej bohaterowie najczęściej uwikłani są w atmosferze tematu, który doskonale znała z życia. W styczniu 2016 roku publikowała fragment „Ten jedyny” w „Mieleckim Roczniku Literacko – Kulturalnym Artefakty.
„W objęciach pasji”- to powieść o młodych ludziach dążących do sukcesu, o ich pasjach artystycznych, przeżyciach i losie. Przeznaczona jest dla młodzieży.

- Znowu grają, a ja nie mam odpowiedniej biżuterii, żeby ozdobić swoje wdzięki. Zabawa wyśmienita. Całe ciało w ruchu. Przecież ja nie mam odpowiednich kolczyków, które tańczyłyby razem ze mną - rozmyślała Kasia.
Zaczęła kombinować, rozkręcać stare kolczyki by zrobić z nich nowe.
- To nie to! – wykrzyknęła dziewczyna - od jutra biorę się za siebie i robię małe zakupy – dodała półgłosem.
Nazajutrz, weszła do pasmanterii i rzuciła się na sznurki i koraliki...
- Ach! – westchnęła z ulgą.
W rezultacie wyczarowała piękną liliową bransoletkę.
Zaczęły się zamówienia.
Na przerwie Agnieszka i Sylwia podeszły do Kasi i w tajemnicy przed innymi koleżankami prosiły ją, by zrobiła im jednakowe bransoletki. Dziewczyna znowu zaszła do sklepu. Oczy jej zaświeciły się do kolorowego sutaszu.
Na drugi dzień przyniosła do szkoły 6 kolorowych bransoletek ze sznurka i kamieni.
Zainteresowanie bransoletkami Kasi wciąż rosło. Wyplatała je seryjnie. Noszenie biżuterii w szkole stało się ważne.
Gdy dziewczęta stały na korytarzu szkolnym. Anka przybiegła z szatni zdyszana.
- Dziewczyny! Wiecie co? Chłopaki z elektryka organizują imprezę „Domówkę” w dużym domu z ogrodem. Będzie fajnie. Idziemy?
- Nooo nie wiem…
- A jak się trzeba ubrać?
- No myślę że elegancko…
- W jakąś kieckę?
- Raczej tak.
- No to co, idziemy?
- Idziemy! - krzyknęły zgodnie.
Był to okrzyk radości.
Po drodze do domu mijały co dzień sklepik z biżuterią. Na wystawie zobaczyły nowy towar.
- Sylwia! Ja bym sobie włożyła ciemną sukienkę i tę obrożę co tu leży na wystawie – powiedziała Iza.
- E…
- Nie, nie pasuje. Lepiej kup sobie taki komplet.
O ten…
Będzie elegancko.
Stały niemal wlepione w szybę wystawową i przekomarzając się patrzyły.

W sobotę dziewczęta całą paczką udały się na zapowiadaną domówkę. Dochodząc do posesji, aż oniemiały.
- Wow! – krzyknęła jedna z nich.
- Jaki ful wypas!…
- Myślałam, że to tylko duży dom – powiedziała zaskoczona Anka - a tu?…
Weszły za bramę.
Stanęły chwilę witając się ze znajomymi..
- O ósmej będzie przy basenie część oficjalna. Gospodarz kończy 18 tkę. - oznajmiła wszystkim koleżankom Sylwia.
Anka spojrzała badawczo na dziewczynę.
- To tu jest jeszcze basen? - powiedziała.
- Dziewczyny, chodźcie zobaczyć.
Przyjaciółki obeszły dom alejkami na drugą stronę.
Światła odbijały się w lustrze wody i ogromnej ilości szyb. Całość pięknego widoku, podświetlały kolorowe reflektory.
- Bajka! Cudnie! – stwierdziła rozmarzona Iza.
- Jak bym chciała tu mieszkać - zachwycała się dziewczyna.
Wieczór był piękny.
Wczesno - jesienny powiew wiatru, rozprowadzał woń świeżo wyschniętych liści.
Alejki ogrodu wypełnione były przybyłymi gośćmi.
Była to sama młodzież.
Młodość i jeszcze raz młodość.
Wrzało z radości…
Zewsząd dochodził głos najnowszej muzy.
W blasku mieniących się świateł widać było tylko piękne, młode, uśmiechnięte i rozradowane twarze i gdzieniegdzie błyszczące odblaski biżuterii, która wśród obecnych dziewcząt reprezentowana była sowicie.
Zbliżała się 8:00
Goście, gęsto ustawili się wokół basenu, spoglądając co się będzie działo.
Z dala dobiegał głos muzyki.
Nagle wszystko ucichło.
Na skoczni do basenu pojawił się przystojny młodzieniec i spoglądając na zegarek krzyknął z góry:
- Uwaga!!!
- 8:00!
- 8:01!
- 8:02!
- 8:03!
-18 cie!!!
-18 cie!!!
- Jestem dorosły! – wykrzykiwał.
Nagle tłum się rozstąpił na boki, koledzy gospodarza wnieśli coś i postawili przy brzegu basenu. Wysoki brunet nacisnął dźwignię:
- Bum……….! - rozległ się odgłos wystrzału.
Nad basen rozsypało się tysiące, setki bibułowych płatków, które pofrunęły wysoko w górę, żeby po chwili opaść na dół pokrywając lustro wody. Kolorowe bibułki utworzyły na wodzie piękny dywan.
Gospodarz stał u góry i patrzył zaskoczony, gdy bibułki opadły, skoczył z wieży do wody, wykonując przepiękny skok.
Goście zgodnie zaczęli bić brawo. Z tłumu wyrwało się kilku śmiałków wskakując kolejno do basenu …
Zrobił się gwar. Muzyka ponownie zagrała. Młodzież częściowo tworząc pary tańczyła. Zabawa była elegancka. Dziewczyny wdzięczyły się do chłopaków.

We wtorek koleżanki spotkały się w szkole. Do lekcji jeszcze było trochę czasu. W pewnej chwili idzie uśmiechnięta Kasia i zbliżając się do koleżanek mówi:
- Dziewczyny, przyniosłam dzisiaj coś ładnego.
- Co?- spytała zaciekawiona Iza.
- Nie zgadniesz - powiedziała Kasia.
- Mam wreszcie te kolczyki, o których marzyłam…
- A dla mnie masz?- spytała Marzena niecierpliwie.
- Tak mam 8 par, nazwałam je ”Lineczki”, bo takie cienkie jak lina.
- Zrobiłam dla całej naszej paczki…
Kasia wyjęła z torby malutki przeźroczysty słoiczek wypełniony kolorowymi kolczykami. Wysypała zawartość na parapet i zaczęła zawieszać na brzegu słoiczka.
- Ale cudo!
- Jakie śliczne!
- Ja chcę te niebieskie.
- Ja zamawiam czerwone z białym.
- Kasiu! Zrób nam do nich bransoletki - dodała Sylwia.
- No właśnie, było by fajnie.
- No, nie wiem, bo nie mam tyle koralików takich samych, a na dokupienie nie ma co liczyć.
- Hm, to szkoda!
- Wiesz, jak będziesz coś dla naszej paczki robić, to pamiętaj żeby zrobić kolczyki i bransoletki, to by był taki nasz znak.
Sylwia spojrzała na kolczyki zawieszone jak na baczność na słoiczku i przenosząc spojrzenie na koleżanki powiedziała:
- Co myślicie o tym żebyśmy od dzisiaj nazywały się ”Lineczki”?
- A to genialne nazwiemy nasz zespół wokalny „Lineczki” - popatrzyły po sobie akceptując pomysł.
Anka zwracając się do koleżanek rzekła:
- No to „Lineczki” ustalmy, które kolczyki są dla kogo?

W sobotę dziewczęta miały występ, postanowiły zaprezentować się w nowych kolczykach. Długo stroiły się w garderobie.
- Iza! Nie odchodź, zaraz wychodzimy na scenę.
- Ale ja chciałam zobaczyć do lustra jak wyglądam.
- Świetnie i chodź już.
- Witamy na estradzie Lineczki - powiedział konferansjer.
Muzycy zaczęli grać.
Światła skierowały się w ich stronę.
Lineczki wbiegły na estradę tanecznym krokiem.
Piękne dziewczyny i ich młode uśmiechnięte twarze, wniosły na scenę wiele radości.
Zaczęły śpiewać.
Reflektory szalały tworząc efekty świetlne.
Lineczki po raz pierwszy w nowej krasie…
Każda miała na sobie krótką jedno - kolorową sukieneczkę, przepiękny kolorowy makijaż, a na uszach komponujące się barwne kolczyki „Lineczki”, dyskretne i subtelne, po prostu sama słodycz.
Dziewczęta śpiewały poruszając się po scenie.
Widzowie byli zaskoczeni, ale patrzyli na nie z wielką aprobatą.
Podobały się.
Utwór dobiegł końca.
Nastała chwila ciszy.
Ktoś z tłumu wstał z miejsca i krzyknął:
- Lineczki!... Lineczki!...
Rozległ się grom wielkich braw.
Trwało to długo.
Po chwili wyszedł konferansjer i opowiedział historię powstania nazwy „Lineczki”.
Na drugi dzień, ukazał się artykuł w lokalnej gazecie ze zdjęciami z imprezy, a na zbliżeniu widniały ich piękne i subtelne kolczyki…
- Din, Din - rozległ się głos dzwonka, Anka otworzyła drzwi…
- Witamy solenizantkę! - krzyknęły chórem dziewczęta.
Każda, trzymała w ręku czerwoną różę.
- Wchodźcie od razu do mojego pokoju, tam będziemy siedzieć.
Pokój Ani błyszczał jak lustro, obszerny i przystrojony bibelotami zapraszał do środka. Ania znana była z miłości do bibelotów i wesołych przytulanek.
Dziewczęta zajęły miejsca przy zastawionym stole.
- Aniu! Sama przygotowałaś te...

Liczba stron: 
114
Formaty plików: 
PDF
Wydawca: 
xxx
Rok wydania: 
2016
Język: 
ISBN PDF: 
978-83-944768-6-1